wtorek, 14 maja 2013

Noc

Czasem zastanawiamy się ile ich jest, ile patrzy jak śpisz, ile właśnie siedzi tuż przy tobie. Kiedyś jeden z nich stał nad moim łóżkiem. Na ciemnym tle pokoju jego postać delikatnie się rozmywała. Pierwszy raz doświadczyłam tego uczucia, że patrzy na mnie ktoś pomimo braku oczu. Jego wzrok był przenikliwy, ale dość spokojny. Ogarnęło mnie nie przerażenie, lecz zdziwienie. Może będąc delikatnie rozbudzona nie orientowałam się w sytuacji. Powoli wyciągnęła ku niemu rękę. Przeniknęła przez niego, a on odsunął się rozpływając się przy tym. Byłam zbyt zmęczona, by coś powiedzieć i zasnęłam znowu po kilku sekundach, wpleciona w koszmar, który przyniósł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz